Zima w ogrodzie…odśnieżanie.

 

Zima i towarzyszący jej śnieg, jest zjawiskiem naturalnym. W tym okresie, nasz ogród odpoczywa, a my razem z nim. Warto jednak od czasu do czasu zrobić spacer po ogrodzie, by strzepnąć zalegający śnieg, szczególnie na roślinach kolumnowych, zapobiegając tym samym ich uszkodzeniu.Zalegający śnieg na podjazdach i ścieżkach prowadzących do domu musimy regularnie odśnieżać. Jest to praca niewdzięczna, ale ze względu na bezpieczeństwo, konieczna do wykonania. Na pewno nie należy używać soli, niszczy buty i podwozie, a w dodatku dostaje się do gleby, co jest bardzo szkodliwe dla roślin. Z małymi powierzchniami doskonale poradzi sobie łopata, ale odpowiednia do nawierzchni jaką mamy odśnieżyć.Najlepiej używać plastikowych łopat i takich, które zakończone są twardą  gumą, nie uszkodzimy wtedy kostki brukowej, ani gładkich powierzchni. Na oblodzonych powierzchniach najlepiej sprawdzi się piasek, jest bezpieczny i skuteczny. Ostatnio dość  popularny staje się mikrogres, ma bardziej ziarnistą strukturę od piasku, przez co ma większą przyczepność. Można go po zimie zamieść i przechować do następnego roku. Gdy jesteśmy przed wyborem rodzaju kostki, warto pomyśleć o zimie. Na rynku dostępne są kostki, które na etapie produkcji zabezpieczone są przed wnikaniem zanieczyszczeń i wilgoci. ALS- anti liquid system, zwiększa parametry chemiczno-fizyczne kostki, zapobiega pojawianiu się wapiennych plam, przez co przedłuża jej walor estetyczny.

 

Ogrodzenie działki – różne sposoby na zabezpieczenie ogrodu

Ogrodzenie to nie tylko poczucie bezpieczeństwa i izolacja od przypadkowych przechodniów. To także kompozycja, która musi współgrać z domem i ogrodem. Warto więc dobrze ją przemyśleć, by ogrodzenie spełniało swą funkcję i zaspokajało nasze estetyczne potrzeby.

Rodzaje ogrodzeń

Powszechnym, a zarazem najprostszym ogrodzeniem jest siatka, montowana miedzy słupkami umieszczonymi we wcześniej przygotowanych fundamentach. Jest to też  jedna z najtańszych opcji.

Ogrodzenie z siatki

Dość popularne są ogrodzenia panelowe – są łatwe w montażu. Każdy panel składa się z dwóch słupków i wypełnienia. Mogą być ze stali lub aluminium, są trwałe, łatwe w utrzymaniu i wyglądają estetycznie.

Słupki mogą być też solidne na wysokiej podmurówce, wypełnione kutymi metalowymi przęsłami, ich zwieńczenie często przybiera ostre kształty.

Można też, przestrzeń miedzy słupkami wypełnić prostymi deskami, kolorystycznie skomponowanymi z wykończeniem domu.

Ogrodzenie z desek

A może prosty płot sztachetowy?

Jakie drzewo jest najlepsze na ogrodzenie?

Mamy do dyspozycji różne gatunki drzew, liściaste, iglaste, egzotyczne. To jakie wybierzemy zależy nie tylko od naszych możliwości finansowych, lecz również od właściwości drewna. Jest ono narażone na zmieniające się warunki atmosferyczne, więc najwłaściwsze będzie  mało podatne na pękanie. Wśród gatunków liściastych, najtrwalszy i zarazem najdroższy jest dąb. W następnej kolejności jest akacja, jesion i wiąz, a najmniej odporne to olcha i osika. Najszybciej zniszczy nam się ogrodzenie z brzozy, topoli, wierzby i lipy.

Wśród gatunków iglastych, najtrwalszy i najdroższy jest modrzew. Mniej odporne i tańsze są świerk, sosna i jodła.

Zadbaj o drewno

Drewniane ogrodzenia wymagają konserwacji. Powinny być zaimpregnowane przeciwko działaniu grzybów i glonów. Preparat impregnujący nanosi się na oczyszczona powierzchnię drewna, przed zabiegami wykończeniowymi  jak barwienie, lakierowanie, olejowanie.

A kamień?

Naturalne i oryginalne  jest ogrodzenie kamienne. Jest ono dość ciężkie, wymaga więc solidnego fundamentu. Do łączenia kamieni stosuje się zaprawę cementową. Takie ogrodzenia można wznosić ze wszystkich rodzajów kamieni, jednak nie wszystkie są równie trwałe. Najtrwalsze to kwarcyt , sjenit, granit, bazalt. Są trudne w obróbce, a w wyglądzie ascetyczne. Natomiast wapień i piaskowiec są mniej trwałe, ale ich barwa i faktura ociepla otoczenie. Wypełnienie miedzy słupkami może być metalowe lub drewniane.

Ogrodzenia klinkierowe maja bardzo wiele zalet. Są trwałe, nie wymagają konserwacji, mają dużo odcieni od żółci, przez brąz, czerwień, do niejednolitych cieniowanych odcieni. Ich wadą jest dość drogi koszt i pracochłonna budowa.

Jeśli potrzebujemy całkowitej izolacji, możemy zbudować ogrodzenie pełne, z dowolnego rodzaju cegły. Jest to kosztowne i sprawia wrażenie warownego muru.

Fantazyjne i ciekawe jest ogrodzenie z metalowych prętów powlekanych brązowym  tworzywem, doskonale imitującym drewniane pałąki. Jego oryginalność przyciąga wzrok, jednak zwieńczenie w postaci drutu kolczastego psuje ogólne wrażenie.

Grudzień w ogrodzie

Wydawać by się mogło, że zimą możemy zapomnieć o ogrodzie. Co najwyżej z filiżanką imbirowej herbaty  wtuleni w miękką kanapę, z fachową lekturą  w dłoni, możemy  planować  wiosnę. Nic bardziej mylnego! Ogród w grudniu,  na pozór spokojny, wymaga od nas byśmy o nim myśleli, a co więcej, dali mu coś od siebie.

  • Ponieważ nie ma śniegu, możemy spokojnie porządkować rabaty, jeśli nie zdążyliśmy zrobić tego wcześniej.
  • Jeśli tego nie zrobiliśmy to zakładamy karmniki lub wywieszamy przygotowany pokarm – np. ziarna wymieszane z tłuszczem w doniczkach lub plastikowych siatkach po owcach, jabłka zatknięte na sztywnych gałązkach drzew i niezawodną słoninę dla sikorek. Pamiętajmy, że jak zaczynamy karmić ptaki, musimy to robić systematycznie, aż do wiosny.
  • Jeśli mamy rośliny w donicach, pamiętajmy o ich podlewaniu, wykorzystując  bezmroźne dni. Wyjątkowy brak deszczu i śniegu tej zimy, może grozić ich przesuszeniem.
  • Konserwujemy kosiarkę: zostawiamy włączony silnik, aż wypali się paliwo, dokładnie czyścimy jej spód z piasku i resztek trawy, ostrzymy i natłuszczamy noże. Wszelkie grabie, motyki, łopaty, sekatory, myjemy gorącą wodą, przecieramy spirytusem, odkażając w ten sposób z bakterii i grzybów. Na koniec musimy je przetrzeć olejem.
  • Gdy spadnie śnieg – nie składujmy go na trawniku, może doprowadzić do gnicia trawy. Pamiętajmy też o drzewach i krzewach zimozielonych, by nadmiar śniegu nie uszkodził im gałęzi.
  • Co pewien czas, musimy kontrolować przechowywane cebule, bulwy bylin i kłącza, jeśli zauważymy pierwsze oznaki chorób, natychmiast je usuwamy.

Grudzień to czas oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Planujmy nie tylko dekorację domu, ale i ogrodu.

Ogród, a pierwsze przymrozki

Jesień w tym roku bardzo nas rozpieściła, ciepłe i słoneczne dni nie skłaniały do konfrontacji ze ściennym kalendarzem. Czas jednak zaopatrzyć rośliny w zimowe kurteczki, żeby nie dać się zaskoczyć.  Gdy przez kilka dni utrzymuje się ujemna temperatura, wtedy zabieramy się za zabezpieczenie roślin. Pozwalamy im wejść w stan spoczynku, opatulamy je, gdy zgubiły wszystkie liście, te które zostały możemy oberwać.

  • Jeśli mamy donice z krzewami, które zimą zostają na zewnątrz, wkładamy je do większych pojemników, a pomiędzy wsypujemy trociny lub liście. Można je też obłożyć grubą warstwą gazet i owinąć przepuszczalnym powietrze materiałem. Te, które stoją na betonie, ustawiamy na deskach lub paletach.
  • Trawy pampasowe kopczykujemy do 30 cm. i owijamy słomą.
  • Posadzone cebulki kwiatowe przykrywamy korą lub gałązkami igliwia.
  • Wrzośce i wrzosy przykrywamy pierzynką z liści.
  • Drzewka i krzewy świeżo posadzone, szczególnie hortensje bukietowe, piwonie, magnolie, klony palmowe, budleje Davida, hibiskusy kopczykujemy do wysokości 30 cm.
  • Lawendę i zawilce japońskie okrywamy stroiszem.

Tak zaopatrzone rośliny stawią dzielnie czoło nawet największym mrozom.

Co we wrześniu warto zrobić w ogrodzie?

Wrzesień to bardzo pracowity okres dla wszystkich,  którzy pieczołowicie dbają o ogród.  Nawet jeśli dbamy o niego tylko troszeczkę, to poświęćmy mu w tym miesiącu odrobinę czasu. Odpłaci nam swym wyglądem w przyszłym roku.

W tym roku wrzesień jest ciepły i słoneczny, a pogoda sprawia, że niechętnie myślimy o jesieni. Jednak kalendarz jest nieubłagany, więc we wrześniu powinniśmy:

1. Zebrać nasiona roślin jednorocznych i dwuletnich. Robimy to w pogodny, słoneczny dzień, gdy w powietrzu jest mało wilgoci. Przesuszamy je na papierze i przesypujemy do oznakowanych torebek. Nasiona można przechowywać od 2 do 4 lat w zależności od gatunku.

2. Wykopać  rośliny wrażliwe na niską temperaturę np. mieczyki. Robimy to pod koniec września, najpóźniej na początku października. Wykopujemy bulwy z ziemi i przez 2 – 3 tygodnie, suszymy w przewiewnym pomieszczeniu. Przechowujemy je w suchym miejscu, od czasu do czasu przeglądając. Usuwamy te, które się psują.

3. Posadzić  drzewa i krzewy owocowe oraz iglaki.

4. Założyć  nowy trawnik z siewu lub z rolki. Jeśli nasz stary trawnik nie wygląda dobrze, wrzesień to dobra pora na jego renowację.

5. Zasiać rośliny ozime (np. w  warzywnych grządkach), dadzą nam zielony nawóz, który przekopiemy wiosną.

6. Zająć się roślinami cebulowymi. Początek września, sadzimy szachownice i narcyzy. Druga połowa września to pora na hiacynty i cebulice. Koniec września/początek października to czas na tulipany.

Pierwsza połowa września to ostatni dzwonek na truskawki. Sadzimy je do ziemi, która 2-3 tygodnie wcześniej powinna być przekopana. Nie sadźmy truskawek w miejscu, gdzie wcześniej uprawialiśmy ziemniaki lub pomidory. Zwiększa to ryzyko wystąpienia chorób grzybiczych.

No i oczywiście zakładamy wrzosowisko, ale o tym w kolejnych wpisach.

Goście w ogrodzie! Trzy wypróbowane środki do zwalczania szkodników

Lipcowe dni sprzyjają biesiadowaniu w ogrodzie. Choć pogoda w kratkę a prognozy pokazują, że nad morzem leje, to u nas musi być swoisty mikroklimat, który z przewidywań meteorologów zwyczajnie sobie kpi. Jest ciepło, bezdeszczowo i bezwietrznie.  Wczasowicze zadowoleni maszerują  z całym ekwipunkiem na plażę, gminne służby koszą pobocza dróg, a zapach koszonej, suchej trawy roznosi się po okolicy. Wczorajszy, ciepły wieczór spędziliśmy na tarasie z zaprzyjaźnionymi sąsiadami. Grillowaliśmy świeżo złowione płotki i flądry, towarzyszyły nam cykady, a od czasu do czasu słychać było puszczyka. Na trawniku coś poruszało się w naszym kierunku. Pierwszym moim skojarzeniem był ogromny szczur, ale szybko okazało się, że to bardzo towarzyski jeż. Zobaczcie sami!

Trzy wypróbowane środki do zwalczania szkodników w ogrodzie:

(Bynajmniej nie stosujcie ich wobec gości, jacy by nie byli!)

  • Mydło w aerozolu. Świetnie sobie radzi z roztoczami i mszycami oraz innymi owadami, które nie mają pancerzyków.  Nie używamy mydła w czasie suszy i upałów.
  • Olej ogrodniczy w aerozolu. Zwalcza jaja i larwy szkodników. Stosuje się go na rośliny, którym nie opadły jeszcze liście.
  • Aerozol siarkowy lub siarczanowo-wapniowy, używa się go do zwalczania grzybów np. szarej pleśni. Znakomicie działa na drzewa owocowe, krzewy jagodowe i róże. Należy go używać, gdy rośliny są w stanie uśpienia lub na początku sezonu wegetacyjnego.

Piękny ogród, a w nim róże

Dziś sztorm, wieje i leje. Doskonała  pogoda na spacer brzegiem morza i poszukiwanie bursztynów.  Amatorów pieszych wycieczek jednak wywiało,  ale to dobrze,  mniejsza konkurencja. Bursztynów należy szukać w miejscach, gdzie morze wyrzuca wodorosty, omułki, sercówki,    drobne kamienie i patyki. Z reguły jest to kilkanaście kroków od brzegu, zależy od siły sztormu. Najładniejsze bursztyny udało mi się znaleźć po jesiennych sztormach. Te które znajduję  latem są drobne, ich autentyczność sprawdza się nagryzając powierzchnię bursztynu.  Gdy nie dzwoni na zębach jak kamień, mamy pewność, że to bursztyn. W zbieraniu zawsze towarzyszy mi Feta, ona uwielbia rozgrzebywanie różnych śmieci na plaży i gonienie za innymi psami. W huku rozbijających się o brzeg fal nie słyszy mojego wołania, więc muszę włączyć 5 bieg i biec za nią. Dziś znalazłam tylko jeden bursztyn, ale jaki piękny.

W moim przydomowym ogrodzie nie mam róż, oprócz jednej róży sąsiada. I choć używa on różnych zabiegów,  żeby  zniechęcić  ją do przechodzenia na moją stronę,  wszystkie są nie skuteczne.  A ja co roku zachwycam się pięknymi różowymi pąkami i jestem jej wdzięczna, że ukochała sobie mój ogród. Tym którzy mają róże w swoich ogrodach polecam środek owadobójczy przyjazny dla środowiska. Wypróbowany przez ogrodniczkę z wieloletnim doświadczeniem, która pracuje w centrum ogrodniczym i zaleca go swoim przyjaciołom, znajomym i klientom.

Przepis na ekologiczny środek owadobójczy dla róż:

  • czterolitrowa plastikowa butelka
  • półtorej łyżeczki sody oczyszczonej
  • łyżka oleju roślinnego
  • pół łyżeczki płynu do mycia naczyń
  • pół szklanki octu stołowego

Do czterolitrowej plastikowej butelki, wsypujemy półtorej łyżeczki sody oczyszczonej, jedną łyżkę stołową oleju roślinnego, pół łyżeczki płynu do mycia  naczyń i pół szklanki octu stołowego. Dopełniamy butelkę wodą  i porządnie wstrząsamy. W miarę potrzeby nalewamy porcję mieszaniny do pojemnika za spryskiwaczem i systematycznie rozpylamy na krzaki róż  przez cały sezon wegetacyjny – najlepiej raz w tygodniu.

A co ze ślimakami?

Po wczorajszej mgle dziś ani śladu. W przydomowym ogrodzie jest słonecznie, ale nie za ciepło – tylko 10 stopni, trochę wieje od morza, ale pogoda super na drobne prace ogrodowe. Nie widzę nowych kopczyków krecich, czyżby olej rycynowy zadziałał. Byłoby super.

Spod kory już zaczynają wychodzić pierwsze chwasty, ale pozwolę im  jeszcze  podrosnąć. W ogrodzie wiosną wszystko mnie zachwyca, więc sobie chodzę i wzdycham, a kos na przemian z kukułką prześcigają się w swoich wokalnych umiejętnościach.

Dziś podzielę się z Wami moją wiedzą na temat zwalczania ślimaków, u mnie w ogrodzie to prawdziwa plaga, a główną przyczyną jest zapewne duża wilgotność. Są i te czarne golutkie i te przyjemne w wyglądzie, w swoich szarych pancerzykach. Ślimaki nagie, jak się okazuje, bardzo lubią piwo – nalewamy trunek do pustej konserwy i zakopujemy równo z ziemią. W nocy zwabione zapachem piwa, powpadają do środka i utopią się. Zawartość wyrzucamy, a konserwę ponownie napełniamy piwem.

Ślimak na liściu

Ślimaki nie lubią kawy, mój sąsiad twierdzi, że to niezawodny sposób, a ja mu wierzę. Oboje jesteśmy kawoszami, więc surowca u nas pod dostatkiem. Spryskujemy liście kawą lub rozsypujemy fusy pod roślinami. Jeśli nie pomogą, to na pewno użyźnią glebę i będą świetną odżywką dla roślin lubiących kwaśne podłoże. Jeśli się nie brzydzicie, możecie pozbyć się ślimaków zbierając je i posypując solą, która je uśmierci.

Jeszcze jedna rada – podlewajcie ogród rano, wtedy wieczorem trawa będzie sucha a tym samym mniej atrakcyjna dla ślimaków. Jak z tego wynika nawadnianie ogrodów ma swoje dobre i złe strony.

ślimak w ogrodzie

Miłośników zwierząt zachęcam, by ślimaki po prostu wybierać i wypuszczać gdzieś daleko od ogrodu. Wokół mnie jest na przykład dużo łąk i pastwisk. Może wrócą, ale nie będziemy ich mieć na sumieniu.

Dzicy intruzi w przydomowym ogrodzie – sarny i zające…

Przez warstwę chmur nieśmiało próbuje przebić się słońce, by zaszczycić rośliny w moim ogrodzie swoimi ciepłymi promykami. Choć na dworze tylko 10 stopni, jest przyjemnie. Na plaży grupki starszych ludzi poprawiają kondycję marszem z kijkami. Na skarpie powykręcane przez wiatr nagie jeszcze gałązki brzóz grzeją się w słabych promieniach. Sprawdzam wilgotność powietrza, prawie 87% – na cerę wpływa to super, za to na włosy fatalnie, wyglądają jak po saunie ;) Moja Fetka na plaży wydaje się najszczęśliwszym psem na planecie. Choć już dycha na karku, akrobacji jakie wykonuje nie powstydziłby się żaden szanujący się cyrkowy psiak. Radosnymi, błagającymi ślepiami wciąga mnie w zabawę i tak razem szalejemy na pustej plaży.

No ale! Obiecałam Wam dzisiaj kilka rad na sarny i zające,  które odwiedzają Wasze ogrody, choć bynajmniej ich nie zapraszaliście. Sarny potrafią dokonać niezłego spustoszenia. Ty śpisz, a one w tym czasie zjadają wszystko, co spotkają na swojej drodze. Nie wydawajcie pieniędzy na drogie elektroniczne gadżety, wystarczy zaopatrzyć się w jajka. Jeleniowate nie znoszą ich zapachu i smaku. Wbijcie 6 jajek do 2 litrów wody, starannie zmieszajcie i powstałym płynem spryskajcie rośliny. Niestety po opadach deszczu należy powtórzyć tę procedurę.

Rośliny, których nie znoszą jeleniowate to: bylica pospolita, lawenda, szałwia, begonia, kosmos pierzasty, bukszpan, peonie, irysy, nagietki, cynie, ostrokrzew, jałowiec oraz bez.

Jeśli chodzi o zające to najlepszy byłby szczelny płot wokół warzywnika, ale niekoniecznie jest to trafny zabieg dekoracyjny. Skuteczne okażą  się woreczki z gazy wypchane psią sierścią, rozłożone między zagonami. Ponoć mocz lisa (kupiony w sklepie myśliwskim) rozpylony na rośliny również dobrze odstrasza. Sposoby należy zmieniać, bo zające nie są głupimi zwierzętami i po pewnym czasie zorientują  się, że  nic im nie zagraża. Ostatnia metoda, o której słyszałam, to posiekana najostrzejsza z dostępnych papryk wymieszana z pieprzem cayenne oraz 2 litrami wody. Tę miksturę należy gotować przez 20 minut, następnie ostudzić i spryskiwać nią rośliny, co 5 dni. Jeśli zauważycie efekty, dajcie znać.

Patrzę przez okno na mój trawnik z kretowiskami, jak na wielkie pryszcze na buzi dojrzewającego małolata. W tej chwili najchętniej przykryłabym go trawą  w rolkach.

Czworonożni intruzi w ogrodzie – co robić?

Obiecałam Wam kilka sposobów jak pozbyć się kretów z ogrodu i dziś chyba sama się nimi zajmę. Choć jest troszkę chłodno i wiatr od morza potęguje to odczucie, to trudno wysiedzieć w domu, ogród kusi zapachem i kolorem :)  Jednak jest w nim coraz więcej krecich kopczyków i niedługo trzeba będzie chodzić slalomem.

Zmagam się z tym problemem już nie pierwszy rok. Moi sąsiedzi mają różne sposoby.  Sąsiad po prawo na wysokich metalowych tyczkach zawiesił plastikowe butelki, nacinając je w ten sposób, że trochę przypominają wiatraczki. Pod wpływem wiatru kręcą się i stukają. Nasz przyjaciel naprzeciwko używa straszaków solarnych, ale twierdzi, że najlepszym sposobem jest czatować ze szpadelkiem i czekać, aż krecik się ujawni. Jestem zwolenniczką bardziej humanitarnych sposobów, niech kreciki sobie żyją , ale niekoniecznie w moim ogrodzie.

Chroniąc mój ogród próbowałam różnych sposobów. Straszaki solarne owszem są skuteczne, ale mam wrażenie, że krety przyzwyczajają się do tego dźwięku i go po pewnym czasie ignorują. Wkładałam w krecie nory sierść po strzyżeniu mojej Fetki oraz stare jaja, niestety bez efektu. Zakładam kalosze bo zaczyna kropić, dziś wypróbuję nowy sposób – otóż wymieszałam pół szklanki oleju rycynowego z 8 litrami wody i będę wlewała ten preparat do krecich dziur (podobno rewelacja). O tym czy ta metoda skutecznie chroni ogród, napiszę Wam jak zauważę pierwsze efekty.

W moim ogrodzie mam jeszcze jeden problem z czworonogami – mianowicie z psami,  które podsikują  tuje rosnące przed bramą wjazdową. Szkoda mi ich, bo mają zżółknięte dolne gałęzie i wyglądają rachitycznie. Wypróbuję dziś sposób, który polega na rozsypaniu wokół krzewu kulek na mole, ponoć psy i koty nienawidzą zapachu naftaliny.  Podobno dobrze działają też szmatki nasączone octem, należy je co kilka dni namaczać, ponoć dobrze odstraszają sarny i zające.

Rozpadało się na dobre, ale dzięki temu wszystko szybciej rozkwita i zieleń przybiera soczystą barwę, pochmurnie też pięknie. Na zające i sarny mam jeszcze kilka sposobów w zanadrzu, napiszę o tym niedługo, bo teraz mam ochotę na filiżankę kawy.